Edyta Górniak ogłosiła za pośrednictwem Instagrama, że nie przyjmie kolejnych zaproszeń od Telewizji Polskiej. Decyzja zapadła po jej występie podczas finałowego koncertu trasy «Lato z Radiem i Telewizją Polską» w Białych Błotach, gdzie — według relacji artystki — doszło do poważnych zaniedbań ze strony realizatorów. Dla jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich gwiazd była to kropla, która przepełniła czarę.
Górniak wystąpiła na finale trasy i wykonała dwa utwory: swój przebój «Teraz tu» oraz własną interpretację «I Will Survive». Jak opisała później sama wokalistka, podczas koncertu realizatorzy nie włączyli jej mikrofonu. Artystka podkreśliła, że na scenę wyszła mimo przeziębienia, a problem techniczny odebrała jako szczególnie dotkliwy właśnie dlatego, że włożyła w przygotowania do tego występu dodatkowy wysiłek. W opublikowanym na Instagramie wpisie zaznaczyła, że była w szoku po tym, co wydarzyło się zarówno za kulisami, jak i na scenie oraz antenie.
«Zdegradowała jakość mojej pracy, starań i przygotowań, które podjęłam mimo przeziębienia. Na taką ilość zaniedbań i brak profesjonalizmu — nigdy nie będzie mojej zgody» — napisała Górniak.
Artystka dała do zrozumienia, że nie chodziło wyłącznie o jeden incydent. We wpisie wspomniała o innych zaniedbaniach, których jednak nie zdecydowała się szerzej opisywać. Jej decyzja o zakończeniu współpracy z TVP po 36 latach jest zatem konsekwencją szerszego rozczarowania, a nie tylko reakcją na jednorazową wpadkę techniczną.
Górniak urodziła się 14 listopada 1972 roku w Ziębicach. Jej droga do muzycznej sławy nie była oczywista — jako nastolatka uczyła się w technikum ogrodniczym, a zainteresowanie sceną rozwijała równolegle. Przełomem okazała się rola w musicalu «Metro» w reżyserii Janusza Józefowicza, z muzyką Janusza Stokłosy. Spektakl stał się jednym z najważniejszych wydarzeń polskiego teatru muzycznego początku lat 90., a młoda wokalistka szybko zwróciła na siebie uwagę wyjątkowym głosem i sceniczną charyzmą. «Metro» trafiło później na Broadway, co dla Górniak było doświadczeniem otwierającym drzwi do kolejnych projektów.
Prawdziwy przełom w jej karierze nastąpił w 1994 roku, gdy reprezentowała Polskę na Konkursie Piosenki Eurowizji z utworem «To nie ja!». Zajęła drugie miejsce, co do dziś pozostaje najlepszym wynikiem Polski w historii tego konkursu. Po tym sukcesie artystka weszła na intensywną ścieżkę kariery solowej. Debiutancki album «Dotyk» ukazał się w 1995 roku i szybko stał się ważnym punktem odniesienia dla polskiej muzyki pop tamtej dekady. Górniak nagrała również anglojęzyczny album i współpracowała z zagranicznymi producentami, próbując zaistnieć na rynkach poza Polską. Jej największa kariera rozwinęła się jednak w kraju, gdzie przez kolejne dekady regularnie pojawiała się na najważniejszych scenach i festiwalach.
W jej dorobku znalazły się utwory, które weszły do kanonu polskiej muzyki popularnej — «Jestem kobietą», «Dumka na dwa serca», «Niebo to my» czy «Teraz tu». Górniak była też obecna w telewizji nie tylko jako wykonawczyni. Widzowie znają ją między innymi z roli jurorki w «The Voice of Poland», gdzie pracowała z młodymi wokalistami i oceniała ich umiejętności. Jej bezpośredni styl wypowiadania się sprawiał, że była bohaterką wielu medialnych dyskusji również poza sceną.
TVP opublikowała w swoich mediach społecznościowych nagranie z wykonania przez Górniak «I Will Survive» podczas koncertu w Białych Błotach. Pod materiałem pojawiły się komentarze widzów skupiające się przede wszystkim na walorach wokalnych artystki. Jedna z osób napisała: «Nawet jak coś poszło nie tak, to ten głos jest piękny i magiczny». Inni komentujący określali piosenkarkę mianem «diwy» i «legendy», wyrażając uznanie dla jej scenicznego doświadczenia.
Sama Górniak nie pozostawiła jednak wątpliwości co do swojej oceny sytuacji. Dla niej problem z mikrofonem i inne zaniedbania, o których wspomniała ogólnikowo, były czymś znacznie poważniejszym niż techniczna wpadka, którą można zbagatelizować. Po ponad trzech dekadach współpracy z Telewizją Polską zdecydowała się postawić granicę i publicznie ogłosić swoje stanowisko.
TVP nie opublikowała — przynajmniej według dostępnych informacji — żadnego oficjalnego komentarza w odpowiedzi na oświadczenie wokalistki. Sprawa pozostaje zatem jednostronnie opisana przez samą artystkę, która nie zapowiedziała żadnych dalszych kroków poza rezygnacją z przyszłych zaproszeń. Czy współpraca zostanie kiedykolwiek wznowiona, na razie nie wiadomo.




