Kamil Kula ponownie pojawi się w obsadzie „Komisarza Aleksa”. Polski aktor, który po raz pierwszy zagrał gościnnie w serialu TVP w 2020 roku, wraca do tej produkcji po sześciu latach. W 7. odcinku 27. sezonu wcieli się w Grzegorza Małka, 45-letniego artystę, na którego padnie podejrzenie o zabójstwo konkurenta.
Epizod z udziałem Kamila Kuli nosi tytuł „Egzekucja”. Fabuła skupi się na środowisku aktorskim i walce o upragnioną rolę w popularnym serialu kryminalnym. Grzegorz Małek od dawna czeka na zawodowy przełom, lecz zamiast głównych kreacji dostaje jedynie mniejsze występy. Kolejne wymarzone role przechodzą mu koło nosa, co ma być dla bohatera źródłem narastającej frustracji.
Sytuacja komplikuje się, gdy aktor rywalizujący z Małkiem o główną rolę zostaje zastrzelony podczas zdjęć. Śledczy szybko kierują uwagę na Grzegorza, a podejrzenia wzmacnia fakt, że amunicja użyta w zbrodni pochodziła z partii nabojów kupionej wcześniej przez niego. Bohater grany przez Kulę zostanie zatrzymany.
Policjanci, działający z pomocą Aleksa, odkryją jednak, że sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak początkowo wygląda. Z ustaleń śledztwa ma wynikać, że Grzegorz Małek najprawdopodobniej został wrobiony. Wątek pozwoli Kuli stworzyć postać człowieka mierzącego się zarówno z zawodowym rozczarowaniem, jak i poważnym oskarżeniem.
Kamil Kula od lat nie ogranicza swojej pracy wyłącznie do ról pierwszoplanowych. Ostatnio skupia się na teatrze, dubbingu oraz pracy na planie „Młodych glin”, ale chętnie przyjmuje też propozycje gościnnych występów w serialach. W rozmowie z „Angorą” mówił, że nie czuje presji, by za wszelką cenę grać główne role.
„Nie odczuwam jakiegoś niespokojnego oddechu na karku i presji, że muszę grać główne role…” – wyznał. Dodał wówczas, że zwykle nie odrzuca ciekawych propozycji epizodycznych. Aktor podkreślał też swoje podejście do zawodowych zadań, niezależnie od ich rozmiaru.
„Jest takie stare powiedzenie, że nie ma małych ról, są tylko mali aktorzy. Trzeba się cieszyć tym, co do nas przychodzi i wykonywać zadania, najlepiej jak się potrafi” – stwierdził na łamach „Angory”.
Kula ma w dorobku gościnne występy w wielu dobrze znanych tytułach. Widzowie mogli oglądać go między innymi w „Świecie według Kiepskich”, „Ojcu Mateuszu”, „rodzince.pl” oraz właśnie w „Komisarzu Aleksie”. Powrót do serialu TVP wpisuje się więc w jego dotychczasową drogę zawodową, łączącą pracę na scenie, w dubbingu i w telewizji.
Jak opowiadał „Angorze”, o aktorstwie myślał już jako dziecko. Konkursy recytatorskie w szkole podstawowej miały uświadomić mu, że właśnie z tym zawodem chce związać przyszłość. Później, w liceum, umocnił się w decyzji o zdawaniu do Akademii Teatralnej.
„Jeśli mam być szczery, to właściwie nie miałem planu B na życie. Już w podstawówce, biorąc udział w konkursach recytatorskich, uświadomiłem sobie, że coś ciągnie mnie do tego zawodu. Kiedy skończyłem gimnazjum i poszedłem do liceum, moje postanowienie, aby spróbować swoich sił i zdawać do Akademii Teatralnej, umocniło się” – wspominał.
Jeszcze podczas studiów otrzymał zaproszenie do udziału w polsatowskim serialu „Hotel 52”. Rola Igora Szweda przyniosła mu rozpoznawalność i sympatię telewidzów. Gdy w 2012 roku odbierał dyplom ukończenia szkoły teatralnej, był już znany szerszej publiczności i określano go mianem wschodzącej gwiazdy.
Kamil Kula należy do rozpoznawalnych nazwisk, które regularnie pojawiają się w informacjach o polskich gwiazdach i produkcjach telewizyjnych. Prywatnie od jedenastu lat jest mężem Marty Żmudy Trzebiatowskiej. Polska aktorka i Kula wychowują dwoje wspólnych dzieci, o których szczegółach nie informowano w źródle.
W wywiadach aktor konsekwentnie akcentował, że traktuje każdą nową postać jako zawodowe zadanie. „Każda rola to wyzwanie” – mówił, pytany o typ bohaterów, w które najchętniej się wciela. Rola Grzegorza Małka w „Komisarzu Aleksie” będzie kolejną okazją, by pokazać się w wyrazistym, gościnnym epizodzie.
- odcinek 27. serii „Komisarza Aleksa”, zatytułowany „Egzekucja”, TVP1 wyemituje w sobotę 17 października o godz. 20:25.




