Jola Czaja, znana w sieci jako Czaja Wyczaja, od ponad dwóch dekad tworzy wizerunki największych nazwisk polskiego show-biznesu. W rozmowie dla magazynu „VIVA!” stylistka, która pracowała m.in. z Edytą Górniak i Oliwią Bieniuk, opowiedziała, że jej zadania nie ograniczają się do doboru kreacji. Przy pracy z celebrytami Polska liczy się dla niej również rozmowa, zaufanie i wyczucie granic osoby, którą ubiera.
Czaja współtworzyła także sesje zdjęciowe dla „VIVY!”, a dziś jej działania związane z modą obserwują odbiorcy internetowego projektu Czaja Wyczaja. W wywiadzie przyznała, że droga do obecnej pozycji nie była realizacją pierwotnego planu. Marzyła bowiem o pracy w branży filmowej, a na swojej drodze nieraz słyszała, że cele, do których dąży, są poza jej zasięgiem.
Stylistka wspominała jednak ludzi, którzy motywowali ją do dalszego działania. „Po prostu spotykałam na swojej drodze ludzi, którzy mówili: «Jola, nie maż się» i pomagali mi zmienić kierunek działań” — powiedziała Katarzynie Piątkowskiej. Jej historia pokazuje, że za wizerunkiem rozpoznawalnych osób stoją nie tylko ubrania, ale też doświadczenie, umiejętność obserwacji i budowanie relacji.
W świecie, w którym stylizacje polskich gwiazd regularnie są komentowane, praca stylisty wiąże się z odpowiedzialnością za publiczny obraz klienta. Czaja nie przedstawia jednak mody wyłącznie jako elementu czerwonych dywanów, sesji i telewizyjnych wystąpień. Jej zdaniem znaczenie stroju jest znacznie szersze, ponieważ wpływa na samopoczucie oraz sposób, w jaki człowiek funkcjonuje w konkretnej sytuacji.
„Ale jak wychodzisz na ulicę, do pracy, na spotkanie, wkładasz ubranie-zbroję, które pozwala czuć się albo silnym, albo słabym” — mówiła. Dodała, że odpowiedni strój może zmieniać mowę ciała, sposób poruszania się i postawę. W jej ocenie ubiór buduje postać, dlatego przy stylizacji trzeba rozumieć rolę, w której dana osoba ma się pojawić.
Jako przykład podała aktualną współpracę z Krzysztofem Czeczotem przy programie „Omnibus — szybcy i mądrzy”. Czaja zaznaczyła, że prywatnie jest on mężem, ojcem i po prostu mężczyzną, natomiast w studiu występuje jako dziennikarz. To właśnie ta telewizyjna rola ma wpływ na decyzje dotyczące jego garderoby. Dla stylistki liczy się więc nie tylko sam wygląd, ale też kontekst programu i charakter publicznego wystąpienia.
W rozmowie dla „VIVY!” Jola Czaja podkreśliła, że zawód stylisty wymaga znacznie więcej niż przynoszenia ubrań ze sklepów. Jak wyjaśniła, osoba pracująca nad wizerunkiem musi jednocześnie doradzać, słuchać i sprawnie rozpoznawać potrzeby klienta. „Stylista często jest takim combo, bo ubierze, wysłucha, doradzi. Nazywam to combo stylistyczno-psychologiczne” — stwierdziła.
Najważniejsze jest dla niej ustalenie, co dana osoba naprawdę lubi i w czym czuje się swobodnie. Czaja nie chce narzucać swojej wizji ani przekraczać granicy, która mogłaby sprawić, że klient poczuje się przebrany lub niepewnie. „Muszę być psychologiem, żeby wysłuchać, to jedno, ale też, żeby się zorientować, co człowiek, którego ubieram, lubi, w czym się czuje dobrze” — powiedziała.
To podejście ma znaczenie zarówno w przypadku osób związanych z telewizją, muzyką czy filmem, jak i klientów spoza świata mediów. Stylistka określiła swoją funkcję jako rolę doradcy, który pomaga uporządkować wizerunek, a niekiedy także chaos związany z ubraniami w domu. Jej słowa odsłaniają mniej widoczną stronę pracy, którą odbiorcy często kojarzą przede wszystkim z efektownymi wyjściami gwiazd.
Czaja opowiedziała także historię z czasów pracy w Wydawnictwie Edipresse, gdzie miała schowek na ubrania. Przy recepcji spotkała kobietę, która przyszła na spotkanie, i zaproponowała jej kupno jednej z sukienek. Kobieta nabyła ją za niewielką kwotę, a potem założyła na randkę z chłopakiem. Według relacji stylistki tego wieczoru mężczyzna jej się oświadczył. Czaja przyznała, że podobnych sytuacji, w których jej praca wpłynęła na czyjeś życie, było więcej.
Choć Jola Czaja działa blisko świata polskich gwiazd, zwraca uwagę również na modę widoczną na ulicach. W rozmowie przyznała, że chętnie komplementuje przypadkowo spotkane kobiety, nawet gdy nie ma nic wspólnego z ich stylizacją. Opisała spotkanie z około 65-letnią kobietą, którą zobaczyła po wyjściu z tramwaju i której powiedziała, że wygląda wspaniale.
Wieczorem otrzymała od niej wiadomość z podziękowaniem. Kobieta napisała, że ten komplement poprawił jej dzień. Czaja wyjaśniła, że w ramach Czaja Wyczaja szuka w modzie osobowości, a nie tylko trendów. Jej zdaniem Polki były przez lata postrzegane jako ładne, lecz mało modne i niestylowe, ale ta ocena się zmienia.
Wywiad stylistki przypomina, że wizerunek celebrytów i codzienny styl zwykłych osób mają wspólny punkt: ubranie ma wspierać człowieka, a nie go przytłaczać. Jola Czaja pozostaje przy tym wierna zasadzie, że dobra stylizacja powinna odpowiadać osobowości, okolicznościom i roli, którą dana osoba chce lub musi odegrać publicznie.




