30 października do serwisów streamingowych i sklepów trafił „Perfecth”, dziewiąty studyjny album Queens of the Stone Age. Fani czekali na niego trzy lata, od premiery „In Times New Roman…”. Nowa płyta brzmi wyraźnie inaczej niż mroczny poprzednik: jest surowa, swobodna, momentami psychodeliczna i, zgodnie z tytułem, celowo nieidealna. Wyjaśniamy, skąd wziął się tytuł, o czym śpiewa Josh Homme i co mówią pierwsze recenzje.
Najważniejsze informacje
- Tytuł: „Perfecth”.
- Premiera: 30 października 2026.
- Który album: dziewiąty studyjny w dorobku zespołu.
- Single: „Easy Street”, „Insignificant Other” i „Where the Goth Girls At?”.
- Główne tematy: miłość w różnych formach, do rodziny, przyjaciół i partnerów.
Skąd tytuł „Perfecth”
Słowo krążyło wokół zespołu już od czasu poprzedniej płyty. Basista Michael Shuman przyznał w rozmowie z Northern Transmissions, że początkowo był sceptyczny, bo obawiał się, że ludzie źle je zinterpretują albo będą błędnie wymawiać. Z czasem uznał jednak, że nazwa idealnie pasuje do tego, co działo się w studiu: „Mieliśmy wrażenie, że zostawiamy wszystkie niedoskonałości na krążku”.
Inspiracją było też kintsugi, japońska sztuka naprawiania potłuczonej ceramiki przez wypełnianie pęknięć złotem. To, co rozbite, staje się w niej piękniejsze. Josh Homme tłumaczył: „Nic na tym świecie nie jest idealne, ale wszystko wydaje się być »Perfecth«”.
Homme o zdejmowaniu zbroi
Lider zespołu mówi, że świadomie szedł tam, gdzie czuł dyskomfort. W rozmowie z Kerrang przyznał, że niektóre teksty trudno wypowiedzieć za pierwszym razem, bo wydają się przerażające albo zawstydzające. W wywiadzie dla Ondarock dodał, że dorastał w środowisku, w którym mężczyźni byli dla siebie brutalni, i musiał wyhodować sobie pancerz. „Ale myślę, że celem każdej płyty jest zdjęcie przynajmniej jednego kawałka tej zbroi” — mówił. Podkreślił też, że w wieku 53 lat nie czuje potrzeby udawania twardziela.
Każdy z trzech singli brzmiał inaczej, przez co fani nie potrafili przewidzieć charakteru całości. Homme wyjaśnia, że to celowy zabieg: płyta ma łączyć emocje związane z miłością, pożądaniem, głupotą i mądrością, która z tego wszystkiego wynika.
„Insignificant Other”, serce płyty
Według Shumana fundamentem albumu jest właśnie „Insignificant Other”, jego ulubiony utwór na płycie. Korzenie piosenki sięgają sesji do „In Times New Roman…”, a zespół wciąż trzyma oryginalną wersję na kasecie. Fani mogli ją usłyszeć wcześniej na samym końcu wideo z koncertu „Alive in the Catacombs”, nagranego w paryskich katakumbach. Shuman zdradził też, że muzycy nie spędzali wiele czasu na szlifowaniu nagrań, bo byłoby to sprzeczne z ideą płyty.
Recenzja: wyjście z mroku
Recenzent Radia Eska ROCK zwraca uwagę, że poprzedni album był przepełniony mrokiem i bólem, odbijającym trudne lata w życiu Homme’a. „Perfecth” to według niego ostateczne wyjście z ciemności: jest „bardziej słonecznie, swobodnie i szczerze”, choć z domieszką żalu za tym, co minęło. Otwierające „It’s Only Love” ma w sobie niepokój i niemal gotycki klimat, ale dalej płyta skręca w psychodelię lat 60. Recenzent chwali szczególnie perkusistę Jona Theodore’a.
Na albumie znalazła się też nowa wersja „Sunday”, utworu wykonywanego wcześniej przez Iggy’ego Popa na płycie „Post Pop Depression”. W nowej odsłonie ma bardziej funkowo-rockowy charakter i kobiecy chórek.
Fanów muzyki zachęcamy też do lektury naszych tekstów o polskich premierach, m.in. o nowych utworach Michała Szpaka.
Źródła: eBilet NOW, Radio Eska ROCK




