Gwiazdy

Joanna Majstrak, Elka z „M jak miłość”, o kulisach zawodu: trzy dni zdjęciowe w miesiącu, prace w magazynie i plan B

Rola w jednym z najpopularniejszych seriali w Polsce nie gwarantuje stabilnego życia. Przekonuje o tym Joanna Majstrak, która grała Elkę w „M jak miłość” i Paulę Bocianowską w „Klanie”. W szczerej rozmowie z Wiktorem Słojkowskim z Kozaczka aktorka opowiedziała o zarobkach na planie, o tym, jak dowiedziała się o końcu swojego wątku, i o tym, dlaczego dziś łapie dorywcze prace i uczy się nowego zawodu.

Aktorka trochę przez przypadek

Majstrak urodziła się w 1987 roku. Po maturze chciała studiować psychologię, ale się nie dostała. Spróbowała więc sił w Warszawskiej Szkole Filmowej, potem na chwilę wybrała resocjalizację, by ostatecznie wrócić do aktorstwa i ukończyć WSF.

Doświadczenie zdobywała na planach „Klanu”, „Pierwszej miłości” i „Usta usta”. Ma też na koncie role w produkcjach „Łowcy cieni. Pod presją”, „Diablo. Wyścig o wszystko” i „Totem”. Największą rozpoznawalność przyniosła jej jednak Elka w „M jak miłość”.

„Nie byłam w stanie się z tego utrzymać”

Zapytana o wynagrodzenie w serialu, odpowiedziała krótko: „Bardzo mało. Naprawdę zdziwiłbyś się, ale będąc w jednym z najlepiej oglądanych seriali w Polsce, nie byłam w stanie się z tego utrzymać”.

Kluczowa była liczba dni zdjęciowych. „Średnio trzy w miesiącu” — wyjaśniła. Gdyby było ich więcej, budżet jakoś by się domknął. W trudniejszych okresach pomagał jej finansowo tata, choć, jak przyznała z uśmiechem, prośby o pieniądze nie zawsze spotykały się z entuzjazmem.

Wątek, który po prostu się skończył

Majstrak opowiedziała też, jak zakończyła się jej przygoda z serialem. Nikt jej o tym oficjalnie nie poinformował. „Dostawałam scenariusze na maila kolejnych odcinków, aż minęło kilka tygodni i przestały te scenariusze w ogóle spływać, bo w tych, które dostawałam, nie było mojej postaci” — mówiła.

Aktorka podkreśla, że rozumie realia branży: czasem „siła serialu przechodzi na inną postać”. Zaznacza też, że nie uważa się za osobę szczególnie źle potraktowaną, bo takie sytuacje są w tym zawodzie częste. Nie ukrywa jednak emocji: „Za każdym razem, jak mi się kończy jakiś wątek w serialu, czy gdziekolwiek jakaś rola, mi jest bardzo przykro”.

Jednodniowe zlecenia w magazynie

Od kilku lat w jej karierze dominują krótkie epizody. Dlatego Majstrak pokazała na Instagramie, jak naprawdę wygląda jej zwykły dzień. Zamiast planu zdjęciowego i sesji był magazyn.

„Wrzuciłam to, żeby pokazać, na czym polega zawód aktora, o którym wszyscy mają takie wspaniałe wyobrażenie. Łapię różne prace dorywcze, odkryłam taką aplikację i łapię jednodniowe zlecenia” — tłumaczyła. Kompletowała zamówienia, biegała po magazynie, wspinała się na drabinę, pakowała paczki. „Zwyczajna praca, ze zwyczajnymi ludźmi, za zwyczajne pieniądze. Bo co ja mam robić, jak nie mam roli” — dodała. Wcześniej dorabiała m.in., pozując studentom Akademii Sztuk Pięknych.

Plan B: technik elektroradiologii

Majstrak postanowiła zabezpieczyć się na przyszłość. Rozpoczęła naukę w kierunku technika elektroradiologii i jest na pierwszym semestrze. „Teraz w moim życiu jest dużo spokoju, dużo stawiania na siebie, rozwoju” — mówi.

Nie rezygnuje jednak z aktorstwa. „Chciałabym wykonywać ten zawód do końca życia (…), ale robię sobie ten plan B, żeby nie musieć potem zastanawiać się, co ja mam ze sobą zrobić, bo kolejny miesiąc czy kolejny rok telefon nie dzwoni” — podkreśla. Dodaje, że realnie rzecz biorąc aktorki „nie mają łatwo, zwłaszcza w pewnym wieku”.

Głos w ważnej dyskusji

Wypowiedź Majstrak dobrze pokazuje drugą stronę serialowej popularności. Rozpoznawalność nie przekłada się automatycznie na stabilne dochody, a o losie postaci często decydują scenarzyści, bez rozmowy z aktorem. O tym, jak różnie potoczyły się losy innych aktorów „M jak miłość”, pisaliśmy w tekście o dawnych gwiazdach serialu, a o nagłym pożegnaniu Hanny Turnau z rolą Sylwii w artykule o jej rozczarowaniach.

Źródła: Kozaczek, Kozaczek, Pomponik

Może Cię zainteresować