Śmierć Tadeusza Fijewskiego w 1978 roku była bolesną wiadomością dla środowiska filmowego i teatralnego. Wybitny polski aktor, znany widzom z wielu cenionych produkcji, został pożegnany przez bliskich oraz publiczność w wyjątkowo trudnych warunkach. Jak wspominał reżyser Jerzy Antczak, mimo temperatury spadającej poniżej 20 stopni Celsjusza, do Teatru Polskiego przybywały tłumy z kwiatami.
Tadeusz Fijewski zmarł 12 listopada 1978 roku w Warszawie, mieście, w którym się urodził i z którym pozostawał związany przez całe życie. Kilka dni temu minęła 115. rocznica urodzin artysty. Urodzony 14 lipca 1911 roku aktor zapisał się w historii polskiego kina, teatru oraz produkcji telewizyjnych, które po latach wciąż pozostają ważnym punktem odniesienia dla widzów interesujących się klasyką.
Jerzy Antczak przywołał obraz pożegnania, który świadczył o ogromnym szacunku dla Fijewskiego. Reżyser mówił: „Były potworne mrozy, ponad dwadzieścia stopni poniżej zera, a do Tadzia spoczywającego w holu Teatru Polskiego schodziły się tłumy z kwiatami. (…) W końcu wszystkiego miłość jest tym, co nadaje znaczenie naszemu życiu”.
Słowa Antczaka pokazują, jak silną więź z publicznością zbudował Fijewski przez kolejne dekady aktywności. Nie była to gwiazda kojarzona wyłącznie z jednym ekranowym sukcesem. Jego dorobek obejmował teatr, kino i telewizję, a rozpoznawalność zyskał dzięki rolom w produkcjach, które do dziś są obecne w rozmowach o najważniejszych osiągnięciach polskiej kultury.
Pierwsze kroki na scenie stawiał bardzo wcześnie. 13 października 1921 roku wystąpił jako statysta w spektaklu „Chory z urojenia” Moliera w Teatrze Polskim w Warszawie. Później grał w przedstawieniach amatorskich i spektaklach dla dzieci. Z filmem związał się od 1927 roku, a jego ekranowy debiut nastąpił dzięki konkursowi zorganizowanemu przez dziennik „ABC”. Jako 16-latek wystąpił w filmie „Zew morza” w reżyserii Henryka Szaro.
W 1936 roku ukończył Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej w Warszawie. Następnie pracował w objazdowym Teatrze dla Dzieci. Zanim został jednym z najbardziej cenionych aktorów swojego pokolenia, zdobywał doświadczenie na scenie i przed kamerą w różnych formatach, co znalazło odbicie w różnorodności jego późniejszej kariery.
Losy Fijewskiego zostały dramatycznie przerwane przez II wojnę światową. Po jej wybuchu zgłosił się do Wojska Polskiego, lecz nie został powołany do służby. Na początku maja 1940 roku został wywieziony z Pawiaka do Sachsenhausen i Dachau. Po uwolnieniu pracował jako sprzątacz i kelner w warszawskich klubach. Uczestniczył także w powstaniu warszawskim.
Po powrocie do Polski w 1945 roku znów znalazł się na teatralnych deskach. Występował w Łodzi, Warszawie i Toruniu, a równolegle rozwijał karierę ekranową. W ciągu życia zagrał w ponad 50 produkcjach. Wśród tytułów szczególnie kojarzonych z jego dorobkiem są „Lalka” Wojciecha Jerzego Hasa, „Chłopi” Jana Rybkowskiego, serial „Czterej pancerni i pies” Konrada Nałęckiego oraz cykl filmów o Panu Anatolu, również realizowany przez Jana Rybkowskiego.
Dla widzów, którzy pamiętają kino i telewizję z czasów PRL-u, Fijewski pozostaje jedną z postaci definiujących tamtą epokę. Dla młodszej publiczności jego role są częścią filmowego dziedzictwa, po które można sięgać dzięki archiwalnym emisjom. Historia aktora przypomina też, że polskie gwiazdy budowały swoją pozycję nie tylko poprzez popularność, lecz przede wszystkim konsekwentną pracę i obecność w ważnych dla kultury tytułach.
Tłumy, które mimo mrozu przyszły pożegnać Tadeusza Fijewskiego w Teatrze Polskim, były wyrazem uznania dla artysty cenionego przez widzów i ludzi filmu. Wspomnienie Jerzego Antczaka zachowało obraz tego pożegnania jako świadectwo szczególnego miejsca, jakie Fijewski zajmował w polskim środowisku artystycznym.




