Gwiazdy

Wszystkich Świętych 2026. Wspominamy polskich artystów, którzy odeszli w tym roku

1 listopada to dzień, w którym zapalamy znicze i wspominamy tych, których nie ma już wśród nas. W 2026 roku polska kultura pożegnała wielu artystów, których role, piosenki i książki towarzyszyły kolejnym pokoleniom. Dla widzów i słuchaczy byli twarzami z ekranu i sceny, dla swoich bliskich przede wszystkim rodzicami, dziadkami, przyjaciółmi. Przypominamy ich w kolejności, w jakiej odchodzili.

Luty: Edward Linde-Lubaszenko i Bożena Dykiel

Edward Linde-Lubaszenko zmarł 8 lutego w wieku 86 lat. Aktor teatralny i filmowy, reżyser i pedagog, profesor sztuk teatralnych, miał w dorobku około 70 ról filmowych. Widzowie pamiętają go m.in. z „Psów”, „Krolla”, „Róży”, „Poranka kojota” i „Listy Schindlera”, a także z seriali „M jak miłość” i „Barwy szczęścia”. Wychował kolejne pokolenia aktorów, a prywatnie był ojcem Olafa Lubaszenki. Spoczął 24 lutego na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

Bożena Dykiel odeszła 12 lutego, miała 77 lat. Publiczność pokochała ją jako Kasię w „Weselu” z 1972 roku, a zagrała też m.in. w „Ziemi obiecanej”, „Człowieku z żelaza”, „Znachorze”, „Dniu świra” i „Alternatywach 4”. Młodsi widzowie znali ją przede wszystkim jako Marię Ziębę z „Na Wspólnej”. Pochowano ją dzień po pogrzebie Linde-Lubaszenki, w pobliżu jego grobu.

Marzec i kwiecień: Wiesław Myśliwski i Wojciech Morawski

Wiesław Myśliwski, pisarz i redaktor, zmarł 29 marca, cztery dni po swoich 94. urodzinach. Był dwukrotnym laureatem Nagrody Literackiej „Nike”. W swoich książkach sięgał do chłopskiego doświadczenia i żywej mowy wsi, by opowiadać o uniwersalnych prawdach o człowieku.

Wojciech Morawski, współzałożyciel legendarnej grupy Perfect, odszedł 3 kwietnia w wieku 76 lat. Ostatnie lata spędził w Domu Artysty w Skolimowie.

Maj i czerwiec: Stanisława Celińska i Janusz Michałowski

Stanisława Celińska zmarła 12 maja, zaledwie 13 dni po swoich 79. urodzinach. Aktorka teatralna i filmowa, wokalistka i artystka kabaretowa, laureatka Orłów za drugoplanowe role w filmach „Pieniądze to nie wszystko” i „Joanna”. Wielu widzów kojarzy ją z „Alternatyw 4”. Do końca była aktywna zawodowo: ostatni koncert zagrała dwa tygodnie przed śmiercią.

Janusz Michałowski odszedł 11 czerwca w wieku 89 lat. Publiczność pamięta go z kultowych „Vabanku” i „Seksmisji”. Spoczął obok swojej żony, reżyserki Izabelli Cywińskiej.

Lato: Iga Cembrzyńska, Andrzej Beya-Zaborski, Jan Frycz i Joanna Rawik

Iga Cembrzyńska zmarła 30 lipca w Wejherowie, miała 87 lat. Aktorka, piosenkarka, scenarzystka, reżyserka i producentka, jedna z najbardziej wszechstronnych gwiazd PRL-u. Grała m.in. w „Rękopisie znalezionym w Saragossie”, „Jowicie”, „Salcie” i „Hydrozagadce”. Przez lata była muzą swojego męża, reżysera Andrzeja Kondratiuka. Po jego śmierci wycofała się z życia publicznego.

Andrzej Beya-Zaborski odszedł 11 sierpnia w wieku 75 lat. Widzowie znali go jako komendanta policji z cyklu „U Pana Boga…”. Grał też w teatrze, serialach i filmach Wojciecha Smarzowskiego.

Jan Frycz zmarł cztery dni później, 15 sierpnia, miał 72 lata. Wybitny aktor teatralny, znany szerokiej publiczności m.in. z serialu „Ślepnąc od świateł”. Do końca przygotowywał kolejną sztukę i jak najwięcej czasu spędzał z rodziną. Osierocił sześcioro dzieci.

Tego samego dnia odeszła Joanna Rawik, piosenkarka i aktorka, która miała 92 lata. Słuchacze pamiętają jej niski, charakterystyczny głos i przebój „Nie chodź tą ulicą”.

Jesień: Adrian Szymaniak i Przemysław Branny

Na początku września zmarł 39-letni Adrian Szymaniak, którego widzowie poznali w programie „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Na jego planie poznał żonę Anitę, z którą założył rodzinę. Zostawił żonę i dwoje dzieci.

Przemysław Branny, wokalista i aktor, odszedł 3 października w wieku 55 lat. Przez trzy dekady był aktywny na scenie, a największą rozpoznawalność przyniosły mu występy w oratoriach Piotra Rubika. Pożegnano go w Krakowie.

Pamięć, która zostaje

W tym szczególnym dniu wielu fanów odwiedza groby artystów, których twórczość była dla nich ważna. Filip Chajzer zapowiadał, że w drodze z Krakowa zapali lampkę na grobie Zbigniewa Wodeckiego. Najpiękniejszym sposobem na pamięć jest jednak powrót do tego, co po sobie zostawili: obejrzenie starego filmu, posłuchanie piosenki, sięgnięcie po książkę.

Źródła: Radio ESKA, Radio Eska ROCK, Zwierciadło, Plotek

Może Cię zainteresować